Główna | Szkolenia i konsultacje | Literatura | Piękno | Moje

 

Podnoszenie energii

 

Ascendencja

Duchowość

Rozwój

Oczyszczanie

Ochrona

Antakarana

Karma

Atlantyda

Dobrobyt

Podnoszenie energii

Wyższe czakry

Smoki

Jednorożce

 

Promienie

Archanioł Metatron

Archanioł Sandalfon

Archanioł Christiel

Archaniol Purlimiek

 

Błogosławienie Wody

Modlitwa Huny

Zdrowie

Bogactwo

Jakości

Smoczy rytuał

 

Światło

Orby

 

Mantry 1

Mantry 2

Mantry 3

 

Duchowe cytaty

Rozmowy z Bogiem

Wojownik Światła

Dalaj Lama

Eckhart Tolle

Osho

Eben Alexander

Sanaya Roman

Thich Nhat Hanh

 

Channeling

 

 

Jednym z podstawowych założeń rozwoju wewnętrznego i zdążania do Ascendencji jest umiejętność dbania o wysoki poziom energii. To taki istotny warunek duchowy, który podpowiada nam, że nic nie jest dane raz na zawsze i że trzeba dokładać starań, aby odnaleźć się na przyzwoitym poziomie energetycznym. Technicznie to proste – zaraz o tym napiszę – ale punktem wyjścia jest świadomość, że trzeba dbać o siebie tak, jak dbamy o podlewanie kwiatów, nawożenie ich i zmienianie im ziemi.

Kiedy nasz poziom energetyczny jest wysoki, funkcjonujemy na płaszczyźnie naszego serca i korzystamy z najwyższych dostępnych nam na dany moment jakości. Mamy w sobie spokój i dystans do świata, co powoduje, że z łatwością akceptujemy skomplikowane wydarzenia i ludzi, którzy nie spełniają naszych oczekiwań. Patrzymy na świat poprzez miłość bezwarunkową. Nie osądzamy, jesteśmy łagodni w ocenie wydarzeń i z zainteresowaniem kierujemy się w stronę tego wszystkiego, co nas wznosi i rozwija.

Kwestia dbania o energię, to nie tylko zasada naszego duchowego rozwoju. W gruncie rzeczy jest to też jakość naszego życia. Na wysokim poziomie jesteśmy wyciszeni i szczęśliwi. Nasze samopoczucie jest bowiem zależne od energetyki. Im wyższa energia, tym lepszy nastrój – to przełożenie jest proste i jednoznaczne. Jeśli chcemy czuć się dobrze, mieć dobry humor i być nastawieni pozytywnie do świata, podnosimy energię, jak tylko zauważymy, że spadła.

Oczywiście działa to też w drugą stronę, ponieważ osoby, które są pozytywne, radosne i często się śmieją, mają zazwyczaj stale wysoko energię. W przeciwieństwie do osób, które narzekają i marudzą lub krytykują wszystkich i wszystko dookoła. Negatywne myśli i zachowania obniżają energię. Zatem, jeśli tylko zdecydujemy, że chcemy dobrze się poczuć, możemy zacząć od tego, by zaprzestać jęczeć i biadolić, a w miejsce tego – dostrzegać dobre rzeczy, śmiać się, wyrażać radość i miłość. Forma jest tutaj dowolna, bo energię podnosi nawet dobra komedia lub spotkanie z roześmianymi ludźmi.

Pisałam wielokrotnie, że aby mieć prosperującą świadomość, warto czytać dobre książki, oglądać dobre filmy, spotykać się z dobrymi ludźmi. Przymiotnik "dobry" oznacza tutaj zawartość wysokiej energii, na którą składa się pozytywne podejście do świata, radość, śmiech, lekkość, szacunek dla innych, miłość bezwarunkowa i życzliwość dla każdego przejawu życia. Bez wątpienia istnieją książki uznane za arcydzieła literatury, które nie zawierają w sobie tych jakości, a czytanie takiej powieści przygnębia lub zabiera energię. Podobnie rzecz ma się z filmami czy sztukami teatralnymi. Stąd konieczna definicja, która nie jest oceną czy krytyką, ale wskazuje, co nam służy i w jaki sposób.

Wszystko jest nam potrzebne. Także spacer po cmentarzu czy udział w pogrzebie bliskiej osoby. Konfrontujemy się z różnymi aspektami życia dla wiedzy, mądrości i poznania. Nic nie jest złe ani dobre, o ile sami na siłę nie szukamy tutaj dualizmu. Jednak wtedy, kiedy mówimy o poziomach energii, musimy być świadomi, że udział w pogrzebie czy wizyta w szpitalu działa na nasza energetykę inaczej niż oglądanie komedii czy spacer po lesie. A skoro o tym wiemy, to możemy z tej wiedzy skorzystać, by rozumieć, czemu czujemy się tak, a nie inaczej i nawet coś w związku z tym przedsięwziąć.

Jest wiele metod podnoszenia energii. W zasadzie – jak napisałam wyżej - wszystko, co jest wysokoenergetyczne podnosi nam wibrację. Zatem czytanie książek o rozwoju duchowym lub Aniołach czy rozkładanie kart anielskich może być znakomitym sposobem na poprawę nastroju – co jest naturalną konsekwencją wzrostu energii. Pomaga też czytanie i przeglądanie stron takich jak ta – jest to o tyle zabawne, że sama z tego czasem korzystam. Oglądanie własnej strony i mnie podnosi wibrację w smutniejszych chwilach, bo taką piękną energię ona zawiera. Ponadto każda praca z Reiki czy medytacje z Aniołami są doskonałym narzędziem do wzrostu wibracji.

Chcę jeszcze zwrócić uwagę na cztery proste rzeczy, które są dla mnie czymś szczególnym, odkąd sięgam pamięcią. Nie tak dawno odkryłam, że te zwyczajne i dostępne chyba dla każdego działania mają niezwykłą moc wznoszenia naszych wibracji. Myślę, że to moja ponadczasowa pamięć "starej duszy" podświadomie lgnęła do tego, co nas uzdrawia. Niemniej każde takie odkrycie wywołuje u mnie wielki uśmiech na twarzy, bo jest kolejnym potwierdzeniem, że wszystko, czego potrzebujemy, mamy w sobie. Wystarczy sobie samemu zaufać i zwrócić się do własnego wnętrza, a dostaniemy najlepsze wskazówki.

Odkąd przyszłam na świat, kocham sosnowy las. Prawdę mówiąc kocham wszystkie drzewa i udało mi się któregoś dnia usiąść i napisać książkę o swojej miłości do tych pięknych istot. Niemniej to właśnie sosnowy las powoduje u mnie szybsze bicie serca. Pamiętam taki las z czasów, kiedy w innym wcieleniu byłam bezgranicznie szczęśliwa, a błogostan, który pojawia się w śladach pamięci wskazuje na stałe połączenie z Najwyższym Źródłem. Najprawdopodobniej było to w Złotej Erze Atlantydy, jak sugerują różne osoby, które w swoich regresywnych wędrówkach widziały mnie w tej legendarnej krainie. Tak czy owak sosnowy las to zawsze bardzo wysoki poziom pięknej energii. Zasadniczo wibracje podnosi każdy spacer po lesie, ale sosny mają na nas szczególny wpływ, ponieważ ich delikatna częstotliwość działa w obszarze naszego serca, wpływając na jego koherencję. Warto oczywiście oddychać głęboko w czasie spaceru i to nie tylko po to, aby dotlenić płuca. Głęboki oddech również podnosi naszą wibrację, ponieważ zwiększa dopływ energii do ciała. Tej dobrej, odżywiającej nas każdego dnia, w każdej minucie. Tak też działa żywioł Powietrza...

A kto lubi chodzić boso? Niekoniecznie po lesie, można po łące, a nawet w parku. Robię to o różnych porach roku i chociaż – przyznaję się – po śniegu boso nie biegam, to po trawie już chętnie. Odnajduję w trawie niepowtarzalne ciepło i słodycz, niezależnie od temperatury na dworze. A śladem mojego ulubionego Thich Nhat Hanh stawiam stopy tak, jakbym nimi całowała Ziemię. Bo jak jej nie całować, kiedy ona taka dobra i kochana? A spacer boso po ziemi i trawie gruntuje nas i energetyzuje. O korzyściach zdrowotnych dla stóp nie wspomnę. Jeśli tylko możemy sobie na to pozwolić, zachęcam. Jest to również forma kontaktu z żywiołem Ziemi, która wspiera nasze poczucie godności i wszystko, co związane z materią.

O tym, jak bardzo uwielbiam pływać, pisałam wielokrotnie. Nie będę powtarzać, dodam tylko, że woda działa oczyszczająco, wspierająco, łagodząco na poziomie energii. Specjaliści od fizykoterapii uzupełniliby te informacje korzyściami dla ciała. Podobno pływanie pomaga schudnąć, działa jak masaż, wzmacnia sprawność ruchową. Innymi słowy – same dobre rzeczy i do tego kontakt z cudownym żywiołem Wody...

Ostatni element, który wznosi naszą wibrację to ... śmiech dziecka. Z radością, którą budzi w nas, uruchamia żywioł Ognia i obdarowuje nas entuzjazmem, dynamiką, zapałem, siłą wewnętrzną. Radość sama w sobie posiada jednak takie fantastyczne zalety, które trudno przecenić. Już wiemy od dawna, że na poziomie fizycznym wesołość uzdrawia i przyspiesza regenerację komórek. Wiemy też, że chroni nas przed zachorowaniem, o ile pojawia się w naszym życiu częściej niż smutek czy gniew. Jest podstawą pozytywnego myślenia, optymizmu i obraca Prawo Przyciągania na naszą korzyść. Pomaga też uwolnić się od negatywnych emocji (a więc od niskich wibracji), ponieważ usuwa z naszej przestrzeni agresję i smutek. Wszyscy doskonale wiemy, że nawet będąc w największym gniewie wystarczy pozwolić się rozśmieszyć.... i złość znika. Wyparowuje bezpowrotnie. Śmiech leczy nas na wszystkich poziomach. A spróbujcie się nie roześmiać, jak obejrzycie zamieszczony poniżej film. Oto terapia Złotej Ery. 

Bogusława M. Andrzejewska

 

 

 

 

 

Zapraszam również na stronę o Prospericie, gdzie zamieściłam konkretne techniki pracy nad rozwojem wewnętrznym.